Wierszyna – wizyta w polskiej wsi na Syberii 20


Wierszyna, typowy dom we wsi

Wierszyna, typowy dom we wsi, autor: Justyna Napiórkowska

Wierszyna – polska wieś na Syberii – to nasz dzisiejszy cel. Poranek. Wstajemy pełni zapału. Przed nami najtrudniejszy moment podróży. Największa niewiadoma. Wierszyna leży 120 km od Irkucka. To wieś, którą około 100 lat temu założyli polscy osadnicy pochodzący z Małopolski. Jedziemy na dworzec autobusowy, właśnie tam umówiliśmy się na spotkanie z kierowcą marszrutki. Popsuła się pogoda, pada.

O poszukiwaniu przejazdu do Wierszyny możesz przeczytać we wpisach Zwiedzanie Irkucka – drugi dzień wyprawy i Irkuck zwiedzanie – ciąg dalszy.

Czekamy dwie godziny. Wykonuję trzy telefony do mężczyzny, z którym umówiliśmy się na przejazd. W końcu dociera na miejsce. Zaraz za Irkuckiem kończy się asfalt. Busik toczy się po leśnych dróżkach, wertepach. To trwa trzy godziny. Z nami jedzie dwoje dzieci. Sytuacja zmienia się dynamicznie: śmieją się, rozmawiają, kłócą i na końcu zaczynają się bić. Później wszystko zaczyna się od początku.

Wierszyna – poszukiwanie noclegu

Wierszyna, Polski Dom

Wierszyna, Polski Dom, autor: Justyna Napiórkowska

We wsi działa Polski Dom, gdzie kiedyś mogli nocować turyści. Szukamy dawnej opiekunki tego miejsca. Docieramy do jej domu. Ta odsyła nas do innej kobiety, która mieszka po drugiej stronie Wierszyny. Na drodze nie ma nikogo, trudno jest kogokolwiek o nią zapytać. W końcu spotykamy dziadka z wnukiem, okazuje się, że kobieta jest właśnie w jego domu. Wychodzi na chwilę. Pytamy o możliwość przenocowania w Polskim Domu. Zostajemy odesłani do parafii.

Czeka nas kolejny marsz z plecakami. Podchodzimy do domu duchownego. Tam wita nas młody chłopak. Uśmiecha się. – Ojcze, mamy gości – woła. Wychodzi do nas misjonarz, zaprasza do siebie. Podaje nam klucze, wychodzimy znowu na zewnątrz budynku, przy bocznej ścianie są schody, które wiodą na poddasze. Tam jest pokój z miejscami do spania, urządzony specjalnie dla turystów. Możemy się tu zatrzymać. Dostajemy zaproszenie na herbatę i obiad. Ciepły napój i posiłek dają ukojenie.

Wierszyna, wnętrze kościoła

Wierszyna, wnętrze kościoła, autor: Justyna Napiórkowska

Wierszyna, baranek przy ołtarzu w kościele

Wierszyna, baranek przy ołtarzu w kościele, autor: Justyna Napiórkowska

Wierszyna, krzyż na ołtarzu w kościele

Wierszyna, krzyż na ołtarzu w kościele, autor: Justyna Napiórkowska

Ojciec należy do Misjonarzy Oblatów. W Wierszynie mieszka od 6 lat. Jest skarbnicą wiedzy na temat tego miejsca. Latem wciąż przyjmuje nowych turystów, a zimą wiedzie samotne życie. Zaprasza nas na mszę. Po nabożeństwie pokazuje odlew baranka. Jedna z rodzin przez cały okres Związku Radzieckiego ukrywała go w swoim domu. Po wielu latach zwróciła go do kościoła, gdy przestała się bać, że spotkają ją prześladowania religijne. Na ołtarzu wisi także rzeźba Jezusa na krzyżu, któremu brakuje dłoni. Pewien mężczyzna obrał sobie figurkę za cel i strzelał do niej, w ten sposób uległa zniszczeniu.

Wierszyna spowita wieczorną mgłą

Wierszyna, wieczorny spacer

Wierszyna, wieczorny spacer, autor: Justyna Napiórkowska

Wychodzimy na wieczorny spacer. Wysokie, malowane płoty. Drewniane budynki. Ozdobne okiennice. Przydomowe ogródki. Żwirowa droga. Mała rzeczka. Gdzieś w dali wysokie wzgórze. Polski Dom. Kilka bocznych ulic. Bawiące się dzieci. Ludzie rozmawiający i siedzący na ławkach pod domami. Wszędobylskie krowy powracające przez zmierzchem do zagród, do swoich właścicieli. Las. Tajga. Przestrzeń. Spokój. Wszystko powoli znika w wieczornej mgle.

Wierszyna, kościół we mgle

Wierszyna, kościół we mgle, autor: Justyna Napiórkowska

Niedługo kolacja. Czas wracać. Ojciec obiecał, że zadzwoni do mężczyzny z pobliskiej wsi, który codziennie wyjeżdża marszrutką o 5 rano. Dowiadujemy się, że wszystkie miejsca są zajęte. Jutro trzeba wracać autostopem.

Słuchamy opowieści o historii wsi. Polacy dotarli tu przed zimowymi mrozami. Zostało im niewiele czasu. Zdążyli zbudować tylko ziemianki, w których można było przetrwać zimę. Miejscowa ludność buriacka nie była zadowolona z przybycia nowych osadników, ale zabrała do swoich domów kobiety i dzieci. Pomogła im. A na wiosnę Polacy budowali już drewniane domy i zakładali pola, latem zbierali swoje pierwsze plony. Przez wiele lat wiązali się tylko w obrębie swojej społeczności, zachowali tradycje i język. Później jednak zaczęło brakować młodych kobiet i mężczyzn, powstawały więc małżeństwa mieszane.

Wierszyna, widok na centrum wsi

Wierszyna, widok na centrum wsi, autor: Justyna Napiórkowska

Na zewnątrz zaczyna grzmieć. Młody zakonnik wychodzi po wyprane rzeczy, które schły na podwórzu. Jest późno. Wychodzimy do naszego pokoiku na poddaszu. Całą noc pada, jest burza z piorunami. Zarówno ja, jak i M. śpimy niespokojnie. Co jakiś czas budzą nas odgłosy nawałnicy. Rano oboje będziemy się cieszyć, że nie spędziliśmy tej nocy w namiocie. Wierszyna już zawsze będzie mi się kojarzyć z odgłosami kropel deszczu na poddaszu.

Podaję link do fanpage parafii w Wierszynie i fanpage biura turystycznego w Irkucku. Można śmiało kontaktować się w celu wyjazdu do Wierszyny. Wystarczy napisać wiadomość na Facebooku.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CommentLuv badge

20 komentarzy do “Wierszyna – wizyta w polskiej wsi na Syberii

    • Justyna Autor wpisu

      Zgadza się. Życie tam skupia się na przetrwaniu – trzeba zadbać o zwierzęta, zrobić naprawy w domu, przygotować zapasy na zimę. Cały dzień jest wypełniony pracą, wieczorami sąsiedzi wychodzą na główną drogę, dzieci bawią się ze sobą. Codziennie spotykasz tych samych ludzi i niezbyt często oddalasz się od domu. To zupełnie inne życie.

  • Anna

    Zawsze podziwiam i trochę zazdroszczę ludziom, którzy decydują się na takie dalekie wędrówki, daleko od popularnych kierunków turystycznych. Fajnie zwiedzić takie mało popularne miejsca, ale na takim odludziu jak ta wioska nie chciałabym mieszkać 🙂

    • Justyna Autor wpisu

      Takie wędrówki bardzo poszerzają horyzonty i uczą pokory. Ze swojej strony serdecznie polecam. Nie jest to jednak proste zadanie. Bez języka ani rusz, bo trzeba umieć odnaleźć się w obcych realiach. Azja jest zupełnie inna niż Europa. Nie wystarczy zarezerwować noclegu przez internet. A sposobu na dotarcie do Wierszyny szukaliśmy dwa dni.

  • Sławomira

    Piękne. Ciekawi mnie, pod jakimi względami życie tamtejszych ludzi jest podobne do naszego, a czym się różni; zainteresował mnie też wygląd tych ludzi, a tu tylko zdjęcia budynków i rzeźb. Na szczęście ładne są.

    • Justyna Autor wpisu

      Życie jest wolne i odliczane porami roku, bardzo tradycyjne. Trochę w izolacji, bo ludzie jeżdżą rzadko do miasta i mają słaby dostęp do internetu. Są tez bardzo serdecznie i mili. 🙂

    • Justyna Autor wpisu

      Mieszkańcy mówią głównie po rosyjsku. Potrafią też mówić po polsku, ale brzmi to bardziej jak mieszanka rosyjskiego i polskiego. Spokojnie można się dogadać, jeśli nie zna się rosyjskiego.

  • Żyć nie umierać

    I człowiek zawsze czegoś nowego się dowie, ciekawe historie i z barankiem i z Jezuskiem. My się jeszcze za granicę z dziećmi nei wybieraliśmy, ale czasem udaje nam sie po Polsce trochę rodzinnie pojeździć i pozwiedzać.

    • Justyna Autor wpisu

      Super. Myślę, że przy wyjazdach dużo zależy od samych dzieci, np. czy lubią samochód, czy są ciekawe nowych miejsc. Chyba nie ma sensu, jeśli miałyby marudzić przez cały wyjazd. 🙂