Przejazd z Wierszyny do Arszanu 2


Z Wierszyny do Arszanu, poranek w Wierszynie

Z Wierszyny do Arszanu, poranek w Wierszynie, autor: Justyna Napiórkowska

Dziś chcemy przejechać z Wierszyny do Arszanu. Jest 4.30 rano. Niewyspani i trochę zmarznięci zbieramy swoje rzeczy na poddaszu domu ojca. Wiemy, że o 5 wyrusza marszrutka do Irkucka. Wychodzimy na drogę.

O dniu spędzonym w Wierszynie możesz przeczytać we wpisie Wierszyna – wizyta w polskiej wsi na Syberii.

Patrzy na nas małe stadko krów. Jedna z nich podchodzi do drzewa i zaczyna obgryzać liście. Jest idealna pora na robienie zdjęć. Delikatna mgła, brak ludzi i wschód słońca. Po godzinie się poddajemy. Marszrutka nie przyjechała. Wracamy na poddasze. Przestało podać. Możemy pospać jeszcze trzy godziny. Chętnie korzystamy z tej okazji. O 9 jesteśmy zaproszeni na śniadanie.

Przejazd do Irkucka

Postanawiamy dostać się do Irkucka autostopem. Po pysznym posiłku i ciepłej herbacie żegnamy się, dziękujemy za wszystko i ruszamy w dalszą drogę. Do Tichonowki docieramy z mieszkańcem Wierszyny. Chwilę rozmawiamy.

Mężczyzna ma żonę Polkę. Pytam, czy był kiedykolwiek w Polsce. – A po co mam tam jeździć? – dziwi się. – Tu jest wszystko, co jest potrzebne: dom, bania, rodzina i Bajkał. Nie potrzebuję jeździć do Polski. Potwierdza też, że nikt nie prowadzi strony internetowej na temat Wierszyny, ruchem turystycznym zajmuje się tylko ojciec.

W Tichonowce czekamy na kolejne auto. Pod sklepem zaczepiają nas kolejni mieszkańcy Wierszyny. Pytają M., co ma w swoim wielkim plecaku, czy wozi ze sobą gitarę. Są ciekawi, jak wyglądają polskie pieniądze. Po chwili odjeżdżają. Po kilku minutach macha do nas kobieta w średnim wieku. Pyta dokąd jedziemy. – Mamy po drodze. Chcę się dostać do Nikolska. Jedźmy razem – uśmiecha się.

Opowiada nam smutną historię swojego życia. Miała dobrze prosperujące gospodarstwo, dwójkę dzieci i męża. Jej druga połówka zaczęła pić. Pewnego dnia mąż napadł na nią i uderzył ją młotkiem w głowę. Ledwo uszła z życiem. Rozwiedli się. Jej córka wyszła za mąż.

Została sama z synem, który, kiedy dorósł, zaczął często wracać do domu pod wpływem alkoholu. Matka próbowała o niego walczyć. Okazało się, że syn od jakiegoś czasu dodaje jej do jedzenia trutkę na szczury. Uciekła. Teraz jechała do córki do Nikolska, żeby poradzić się, co powinna zrobić. Jest tak szczupła, że wszystkie ubrania dosłownie na niej wiszą, ma dziurę w czaszce. Oddaję jej swoją chustkę, żeby było jej choć trochę cieplej. Chwilę później zatrzymuje się małżeństwo z dzieckiem, dojeżdżamy z nimi do Irkucka.

I do Arszanu

Na miejscu udaje się wsiąść do marsztutki do Arszanu. Przed nami kolejne 5 godzin podróży. M. czyta przewodnik o Bajkale. Nasz sąsiad jest zainteresowany książką. Pyta, w jakim języku jest napisana i skąd przyjechaliśmy. Nazywa się Żora i jest Buriatem.

W przerwie kupuje wino w kartonie i proponuje M. wspólną biesiadę. Po pierwszym łyku trunku mina M. nie jest ciekawa. W sumie, czego można się spodziewać po jabolu? Żora oburza się, że odpowiadam na pytania, które zadaje M. Wyjaśniam, że tylko tłumaczę, on nie umie mu odpowiedzieć po rosyjsku. Nie obrażam się, wiem, że wychował się w bardzo patriarchalnej kulturze, nie przywykł do tego, że kobieta traktuje go jak równego sobie.

Z Wierszyny do Arszanu, pokój w Arszanie

Z Wierszyny do Arszanu, pokój w Arszanie, autor: Justyna Napiórkowska

Żora dzwoni do swojego brata i załatwia nam pokój. Obiecuje, że nas odprowadzi, gdy dojedziemy na miejsce. Pokój znajduje się w drewnianym domku, jest schludny i czysty. Ścielę już łóżko. Rozlega się pukanie do okna. – Cześć, przyszedłem zobaczyć jak się urządziliście – Żora wchodzi do środka. Zapewniamy, że wszystko jest w porządku i dziękujemy.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CommentLuv badge

2 komentarzy do “Przejazd z Wierszyny do Arszanu