Półwysep Święty Nos, miś i rosyjski biwak


Półwysep Święty Nos, nasz biwak w porcie w Ust-Barguzinie, autor: Justyna Napiórkowska

Półwysep Święty Nos, nasz biwak w porcie w Ust-Barguzinie, autor: Justyna Napiórkowska

Półwysep Święty Nos to nasz kolejny cel i świetne miejsce na wędrówkę. Jest poranek. Noc w namiocie dała się nam we znaki. O tym, jak znaleźliśmy miejsce na biwak można przeczytać we wpisie Rejs po jeziorze Bajkał – niezapomniane widoki. Na szczęście śpiwory się sprawdziły, było nam ciepło. Temperatura nocą spada tu do około 4 stopni Celsjusza. Szybko zwijamy nasz biwak. Chcemy dotrzeć dziś do wsi Kurbulik.

Półwysep Święty Nos

Półwysep Święty Nos jest oddzielony od lądu piaszczystą kosą wzdłuż Przesmyku Cziwyrkujskiego. To teren zupełnie dziewiczy. Nie ma tam bazy turystycznej, dlatego wędrówki po nim nie dało się wcześniej zaplanować.

Szukamy sklepu, żeby kupić wodę. Zapowiada się upalny dzień. Podchodzi do nas mężczyzna w średnim wieku. – Skąd jesteście? Pewnie jedziecie do parku, podwiozę Was – mówi. Wsiadamy do łady. Nasz nowy znajomy jest bardzo gadatliwy. – Mieszkam tu od wielu lat. Jadę na ryby. Mieliśmy z żoną wyjeżdżać do USA. Kupiliśmy bilety. Ale zaczęliśmy się zastanawiać, po co tam jechać. Wyprowadziliśmy się tu. I nie żałujemy. Mamy sześciu synów. Dla mnie im dalej od cywilizacji, tym lepiej – opowiada.

Rozbiliście namiot w porcie? Trzeba było przyjść do mnie. A dlaczego nie rozbić namiotu w porcie? U nas jest bałagan. A w tym bałaganie jest też nasza wolność. To jest właśnie Rosja – ciągnie dalej. Żałuję, że jedziemy razem tylko 5 kilometrów. Rozstajemy się zbyt szybko. Wiele mogłabym się dowiedzieć od tego człowieka.

Półwysep Święty Nos, plaża wzdłuż Przesmyku Cziwyrkujskiego, autor: Justyna Napiórkowska

Półwysep Święty Nos, plaża wzdłuż Przesmyku Cziwyrkujskiego, autor: Justyna Napiórkowska

piaszczysta droga wzdłuż Przesmyku Cziwyrkujskiego, autor: Justyna Napiórkowska

piaszczysta droga wzdłuż Przesmyku Cziwyrkujskiego, autor: Justyna Napiórkowska

Przed nami 20 kilometrów piaszczystej drogi wzdłuż plaży. Udaje się złapać kolejnego autostopa. Dojedziemy do wsi Monachowo. Stamtąd chcemy dojść szlakiem do Kurbulika. Po drodze mijamy święte miejsce Buriatów i źródło z czystą wodą. Nasz kierowca to potomek polskich zesłańców. Dziś czuje się Rosjaninem, po przodkach zostało mu już tylko nazwisko.

źródełko z czystą wodą, autor: Justyna Napiórkowska

źródełko z czystą wodą, autor: Justyna Napiórkowska

święte miejsce Buriatów, autor: Justyna Napiórkowska

święte miejsce Buriatów, autor: Justyna Napiórkowska

Spotkanie z misiem

Idzie nam świetnie. Jesteśmy już w Monachowie. Okazuje się, że nikt już tu nie mieszka. Ostatni mieszkańcy wyprowadzili się kilka lat temu. Za to wzdłuż wybrzeża rozciąga się miasteczko namiotowe. Wchodzimy na szlak. Słyszymy jakieś szmery, ale nie przejmujemy się tym.

Półwysep Świety Nos, niedźwiadek w Monachowie, autor: Justyna Napiórkowska

Półwysep Świety Nos, niedźwiadek w Monachowie, autor: Justyna Napiórkowska

Przed nami zatrzymuje się samochód. Przez okno wygląda kobieta i pyta, dlaczego tam idziemy. Mówi, że za nami stoi niedźwiedź. Ja i M. patrzymy na siebie z niedowierzaniem. Niedźwiedź? Tak, jest mały i żywi się jedzeniem, które wyrzucają turyści. Miś skutecznie pokrzyżował nasze plany.

Rosyjski biwak

W tej sytuacji dalsza wędrówka jest już niebezpieczna. To oczywiste, że w pobliżu jest matka. Nie ma sensu ryzykować. Musimy zostać na miejscu. Nie jesteśmy z tego zadowoleni. Mamy jednak okazję podejrzeć, jak wyglądają rosyjskie wakacje nad brzegiem Bajkału.

Pówysep Święty Nos, namiotowe miasteczko w Monachowie, autor: Justyna Napiórkowska

Pówysep Święty Nos, namiotowe miasteczko w Monachowie, autor: Justyna Napiórkowska

Półwysep Święty Nos, rosyjski biwak, autor: Justyna Napiórkowska

Półwysep Święty Nos, rosyjski biwak, autor: Justyna Napiórkowska

Nasi sąsiedzi przyjechali kamperem i mają kilka namiotów. Największy z nich służy za kuchnię i jest miejscem wieczornych spotkań. Obok powstała drewniana suszarnia na ryby. Wokół niej jest kilka mniejszych namiotów, które pełnią funkcje oddzielnych sypialni. Trochę dalej stoi pałatka-toaleta. W środku jest konstrukcja z desek i dziura w ziemi.

Półwysep Świety Nos, mewy na plaży w Monachowie, autor: Justyna Napiórkowska

Półwysep Świety Nos, mewy na plaży w Monachowie, autor: Justyna Napiórkowska

W centrum jest miejsce na ognisko. Sąsiedzi mają też oddzielny ponton z silnikiem elektrycznym, którym wyruszają na wieczorny połów ryb. Resztkami jedzenia turyści dokarmiają mewy. Wodę zaś czerpią bezpośrednio z jeziora. W ten sposób można żyć nawet kilka tygodni.

Żałuję, że nie mogliśmy dotrzeć dalej. Zostajemy w Monachowie na noc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CommentLuv badge