Jak zmarnowałam 13 lat na naukę angielskiego? 2


Przeliczyłam właśnie, ile lat uczyłam się angielskiego. I jestem przerażona. 13. Jak to możliwe, żeby przez tyle lat uczyć się języka i mieć barierę w mówieniu? Brak zdolności? Brak talentu? Jak to jest? Jak zmarnowałam 13 lat na naukę angielskiego?

Na pierwszej lekcji

uczące się dzieci

Jak zmarnowałam 13 lat na naukę angielskiego?

Jestem małą dziewczynką. Mam 8 lat. Idę na pierwszą lekcję angielskiego. Jestem podekscytowana. Ciekawe, jak to będzie? Zajęcia prowadzi Rosjanin. Mówi do nas tylko po angielsku. Przedstawia nam bohaterów książki. Uczymy się piosenki. Pamiętam ją do dziś.

I’m Belinda

I’m Tabs

I’m Otto

I’m Drego

Hello, hello, hello!

Po powrocie do domu śpiewam ją mamie. Jestem zachwycona.

Coś się potem zepsuło

Chyba zaczęło się od tego, że zapomniałam nauczyć się czytać. Jak to się dokładnie stało? Po tylu latach trudno to pamiętać. Miałam 11 albo 12 lat.

A potem już tylko ponosiłam konsekwencje tej decyzji. Miałam coraz większe zaległości. Grupa szła do przodu, a ja stałam w miejscu. Starałam się więc unikać czytania na głos i mówienia. Czasem wychodziło, a czasem nie.

Po kilku latach miałam już zupełnie inne nastawienie. Prywatne lekcje angielskiego trzeba było po prostu odsiedzieć. Rozumiałam wszystkie reguły gramatyczne. Znałam jednak bardzo mało słów, dlatego mówienie sprawiało mi ogromną trudność.

Liceum i studia

dziewczyna z książką

Jak zmarnowałam 13 lat na naukę angielskiego?

Wtedy nauczyciele zaczęli sprawdzać moją wiedzę. Czasem udało się dostać piątkę, a innym razem kończyło się jedynką. Uczyłam się dokładnie tyle, ile musiałam, żeby zaliczyć semestr. Moje emocje związane z angielskim były bardzo negatywne i bardzo silne.

Kiedyś do naszej drużyny piłkarskiej w moim rodzinnym mieście przyjechał zawodnik z innego kraju. Mieszkał w internacie i mówił tylko po angielsku. Próbowałam nawiązać z nim jakąkolwiek rozmowę i okazało się, że trudno mi było wydusić z siebie nawet krótkie zdanie po angielsku.

Pierwszy przełom

Na piątym roku filologii rosyjskiej wyjechałam na stypendium do Bratysławy. W rekrutacji kluczowa była znajomość rosyjskiego. Na miejscu okazało się, że muszę rozmawiać z ludźmi w trzech różnych językach – po rosyjsku i słowacku na zajęciach i po angielsku w akademiku. Przez pierwsze trzy tygodnie było trudno. A potem mózg przyzwyczaił się do funkcjonowania w nowym środowisku. W wtedy zaczęłam mówić po angielsku na bardzo podstawowym poziomie.

Kilka lat później

jabłko z wyciętym uśmiechem

Jak zmarnowałam 13 lat na naukę angielskiego?

I jak to się stało, że polubiłam angielski i wreszcie zaczęłam mówić? To bardzo proste. Zmieniłam nastawienie.

Dobrym porównaniem są pieniądze. Często spotykam się ze stwierdzeniami: pieniądze psują ludzi, bogaci są źli, bogaci wykorzystują innych, pieniądze są złe. Jak to? Pieniądz to przecież moneta albo kawałek papieru. W jaki dokładnie sposób materialna rzecz może być dobra albo zła? No właśnie. W żaden. To człowiek nadaje etykietę i to on decyduje, w jaki sposób myśli o pieniądzach.

Więcej o pieniądzach i językach obcych piszę w poście Co mają wspólnego pieniądze z językami obcymi?

Tak samo jest z angielskim. Moją negatywną opinię na temat języka zbudowali inni ludzie i ja sama na podstawie wcześniejszych doświadczeń. Dużo czasu minęło zanim przestałam bać się rozmawiać po angielsku. Dziś czerpię już tylko same korzyści z pracy, którą wykonałam.

Angielski to dopiero początek. Będzie też kilka innych języków.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CommentLuv badge

2 komentarzy do “Jak zmarnowałam 13 lat na naukę angielskiego?

  • Beata

    To prawda nastawienie jest bardzi wazne do danej sprawy. Często wydaje nam się, że nie damy rady a jednak wystarczy zmienić nasze nastawienie i już wszystko się samo się ułoży -na lepsze. Fajny artykuł. Życiowy.

    • Justyna Autor wpisu

      Dzięki. Takie artykuły są zazwyczaj chętnie czytane. Mi trudno było go opublikować, bo przyznaję się w nim do moich słabości. Chyba nikt tego nie lubi.