Jak używać fiszek? Moje osobiste sposoby 12


Właśnie wyjęłam z szafy pudełko z zakurzonymi fiszkami. Kupiłam je kilka lat temu, gdy jeszcze nauka angielskiego kojarzyła mi się z przerażająco nudnym i trudnym zajęciem. Tak, kiedyś tak było. Ale to temat na zupełnie inny wpis. Dziś stanęłam przed nowym wyzwaniem – jak używać fiszek? Dzielę się moimi osobistymi sposobami.

Jak używać fiszek, autor: Justyna Napiórkowska

Jak używać fiszek, autor: Justyna Napiórkowska

Z czym mam do czynienia? To materiał na poziomie B2 (odpowiednik upper-intermediate, FCE) wydawnictwa Cztery Głowy. Mam pudełko, w którym jest 1100 kartoników, a na nich 2400 haseł. Do tego dokładam fiszki, gdzie jest 100 najpopularniejszych czasowników nieregularnych. Bardzo pobieżnie przeglądam ten materiał. Znam około 50 procent słówek. Świetnie się składa. Zrobię powtórkę i nauczę się nowych wyrazów.

Po pierwsze cel

To pierwsze i najważniejsze pytanie: co chcę osiągnąć? Zamierzam powtórzyć wszystkie słówka na poziomie B2 i uzupełnić ewentualne braki. Przy okazji poćwiczę gramatykę: czasy, różne konstrukcje (na przykład if only albo wish), tryby warunkowe itd.

Oceniam jakość moich fiszek

Jak używać fiszek, autor: Justyna Napiórkowska

Jak używać fiszek, autor: Justyna Napiórkowska

Przeglądam uważnie moje materiały i od razu zaczynam kręcić nosem. Mam do czynienia z klasycznymi kartonikami, z jednej strony jest wyraz po polsku, a z drugiej po angielsku. W nawiasie można znaleźć wymowę. Jest to więc materiał przeznaczony do typowo szkolnej nauki na pamięć.

Dlaczego narzekam? Mówienie w języku obcym to przede wszystkim umiejętność budowania zdań. Co z tego, że będę znać mnóstwo słówek, których nie będę umiała ze sobą połączyć. Przy każdej fiszce brakuje mi kontekstu, w którym słowo może być użyte. Nie ma choć jednego zdania z wyrazem na kartoniku. Zwroty to za mało. Muszę się zastanowić, co z tym zrobić i jak używać fiszek.

Dzielę kartoniki na dwie grupy

Zaczynam od przejrzenia wszystkich kartoników i dzielę je na dwie grupy. Czytam każdy wyraz i zastanawiam się, czy używam go po polsku. Jeśli nie, nie ma sensu się go uczyć. Odkładam fiszkę na bok. To z szacunku do mojego czasu, który jest, moim zdaniem, cenny tak samo jak moje pieniądze.

Kilka przykładów:

  • trąba powietrzna

Fizyka i zjawiska pogodowe w ogóle mnie nie interesują. Odpada więc czytanie artykułów na ten temat. W Polsce nie miewamy raczej tak ekstremalnych przeżyć jak trąba powietrzna. Prawdopodobnie więc nigdy nie porozmawiam o tym ze znajomymi z zagranicy.

  • niedbały

Takiego słowa nie używam po polsku. Można je bardzo łatwo zastąpić i po prostu opisać zachowanie, które nam się nie spodoba.

  • przymrozek przygruntowy

Z ogrodnictwem i rolnictwem nie mam nic wspólnego. To termin, który mogą używać ludzie z tych branż. Na pewno nie ja.

  • wzrok

To słowo przyda się na 100 procent. Interesuję się tym, jak ludzie odbierają świat przez zmysły. Jest mnóstwo publikacji na ten temat po angielsku.

  • cyfra, zwroty: cyfry arabskie, cyfry rzymskie

Świetnie, że na to trafiłam. Sposób zapisu cyfr jest inny w różnych kulturach. A ja przecież nałogowo włóczę się po świecie. Przyda się.

  • zakorkować, korek, korkociąg

Mój życiowy partner interesuje się wyrobem domowych alkoholi. W naszej piwnicy dojrzewa wino ryżowe. Zresztą oboje bardzo lubimy ten trunek. To oczywiste, że kartonik zostaje.

Bilans jest bardzo dobry. W ten sposób odrzuciłam 40 procent fiszek. Dzięki temu mam pewność, że będę uczyć się rzeczy, które mi się przydadzą.

Jak używać fiszek?

Jak używać fiszek, autor: Justyna Napiórkowska

Jak używać fiszek, autor: Justyna Napiórkowska

Mam już informację o tym, czego brakuje w moich kartonikach. Wiem też, że dobrze je posortowałam. Czas na kolejny krok.

Biorę na warsztat fiszkę z wyrazami skracać i skrót.

Przede wszystkim nie uczę się na pamięć. Nie powtarzam słowa 100 razy tylko po to, żeby za 5 minut go nie pamiętać.

Zaczynam od Google Translate. Słucham prawidłowej wymowy. Powtarzam ją kilka razy za symulatorem głosu.

Czas na wymyślenie skojarzenia. Tu z pomocą przychodzi mi język rosyjski. Jest w nim słowo abbrewiatura (w cyrylicy аббревиатура), które znaczy właśnie skrót. Mamy więc w angielskim podobne słowa: abbreviate i abbreviation.

Na koniec układam dwa zdania i zapisuję je na fiszce. W ten sposób mogę poćwiczyć gramatykę. Moje przykłady:

UK is the abbreviation for United Kingdom.

Here we can abbreviate the summary of the book.

W ten sposób przerabiam kilka fiszek dziennie. Zazwyczaj około 10.

Powtórka

Teraz czytam i powtarzam na głos tylko zdania, które zapisałam. Nie zwracam uwagi na polskie tłumaczenie. W ten sposób uczę się myślenia po angielsku. Skorzystam z tego, kiedy będę rozmawiać z obcokrajowcem.

Zaglądam do moich notatek codziennie. Na początku powtarzam materiał, który już znam. Później pracuję z kilkoma nowymi fiszkami. Słowa same wchodzą do głowy. Jest szybko, łatwo, przyjemnie i, co najważniejsze, skutecznie.

Same fiszki to za mało

Najlepiej jest łączyć różne metody nauki. Teraz dodatkowo robię ćwiczenia gramatyczne z książki Raymonda Murphego English Grammar in Use i regularnie słucham radia po angielsku.

Jeśli chcesz poznać różne opinie na temat fiszek, warto zajrzeć też do tego wpisu.

Jak używać fiszek? A jakie są wasze sposoby? Korzystacie z tych małych kartoników? Może coś mi podpowiecie?


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CommentLuv badge

12 komentarzy do “Jak używać fiszek? Moje osobiste sposoby

  • Kasia

    Ależ system opracowałaś, imponujące! Ja się głównie uczę oglądając filmy i czytając książki w obcym języku, żeby zapamiętywać slowa od razu w kontekście.

    • Justyna Autor wpisu

      Twoje sposoby też są super. Sprawdzają się, gdy ktoś chce po prostu poznawać nowe słowa, osłuchiwać się z językiem. Moim celem jest zrobienie gruntownej powtórki z angielskiego, dlatego zdecydowałam się na pracę z fiszkami. Wybór metody nauki powinien być uzależniony od celu. 🙂

  • Noemi.Life

    Hej, jakie ciekawe pomysły! Mam te same fiszki (chyba nawet na tym samym poziomie), ale mnie strasznie znudziły po kilku dniach. Nie wpadłam na to, żeby urozmaicić naukę. Teraz zalegają mi w szufladzie. Pomysł z odsianiem słów, którymi i tak się nie posługujemy – mega! I w życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby po fiszkach PISAĆ, a przecież kocham mazać po książkach. Osom. Bardzo się cieszę, że trafiłam na ten wpis.

    • Justyna Autor wpisu

      No właśnie, tradycyjne metody zabijają kreatywność. A wystarczy trochę pogłówkować i nauka języków staje się świetną zabawą. 🙂

  • Ola

    Dziękuję, bo leży u mnie kartonik pustych karteczek na fiszki. Kupiłam go rok temu i nie wiedziałam jak to zrobić, żeby było dobrze.
    Teraz widzę, że lepiej kupić puste kartoniki i samemu je uzupełnić.

    • Justyna Autor wpisu

      Robienie własnych fiszek wymaga dużo samodyscypliny. 🙂 Ja nie miałabym tyle cierpliwości. Pamiętaj, żeby uczyć się słów w kontekście, zapisuj całe zdania z wyrazem, który postanowisz zapamiętać.

  • Anna

    Świetny sposób pracy z fiszkami. Muszę wypróbować go na moich fiszkach z hiszpańskiego, które teraz leżą odłogiem i się kurzą 🙁

  • Sławomira

    Część mojej klasy ma angielski z nauczycielką, która kazała swoim uczniom nie uczyć się słów takich jak ,,ul”. Jeśli nie znasz tego słowa, to powiesz ,,dom dla pszczół” i sobie poradzisz. Zatem po co masz się uczyć o ulu?

    Tak mi się skojarzyło z twoim podejściem do fiszek 🙂

    • Justyna Autor wpisu

      Nauczycielka ma bardzo sensowne podejście. Wystarczy chwilę o tym pomyśleć. W jakiej sytuacji będzie potrzebne słowo ul? W muzeum, w pasiece. Więcej pomysłów nie mam. W muzeum łatwo skojarzysz eksponat, a w pasiece raczej nie bywasz. Takie słowa zapamiętują pasjonaci albo ludzie z branży. Do używania języka na co dzień wyraz ul będzie nieprzydatny.