Irkuck zwiedzanie – ciąg dalszy 2


To nasz ostatni dzień przed rozpoczęciem rajdu wokół południowego Bajkału. To moment, kiedy trzeba przestać narzekać na zmianę czasu i pogodzić się z tym, że nie wiemy, gdzie będziemy spać przez najbliższe trzy tygodnie. Od jutra przestajemy myśleć o wygodzie, miękkim łóżku i bieżącej wodzie. Ale póki co czeka na nas Irkuck zwiedzanie.

Czytaj też o pierwszym dniu zwiedzania Irkucka i realiach przylotu do miasta.

Mamy jeszcze kilka miejsc do zobaczenia. Musi się też rozstrzygnąć, w jaki sposób jutro dojedziemy do Wierszyny. To jednak będzie po południu.

Penetracja miasta

Irkuck zwiedzanie, Cerkiew Św. Trójcy

Irkuck zwiedzanie, Cerkiew Św. Trójcy, autor: Justyna N.

A teraz już podziwiamy dawne planetarium, a dziś Cerkiew św. Trójcy. Jest przepiękna. Trafiamy na moment, kiedy biją dzwony. Na chwilę wsłuchuję się, jak melodia roznosi się wokół i chowa pomiędzy drzewami. Takiego momentu nie można zapomnieć. Wiem, że za 30 lat uśmiechnę się, gdy sobie o tym przypomnę.

Irkuck zwiedzanie, rybak nad rzeką Angarą

Irkuck zwiedzanie, rybak nad rzeką Angarą, autor: Justyna N.

A przed nami widać już Angarę. Idziemy wzdłuż brzegu. Mijamy rybaków, popiersie Gagarina i pomnik cara Aleksandra III. Skręcamy w stronę 130 kwartału – jedynego miejsca w Irkucku, gdzie można zobaczyć nowe drewniane domy. Po drodze spotykamy się z Leninem dumnie wznoszącym prawą dłoń.

Irkuck zwiedzanie, 130 kwartał

Irkuck zwiedzanie, 130 kwartał, autor: Justyna N.

Irkuck zwiedzanie, 130 kwartał

Irkuck zwiedzanie, 130 kwartał, autor: Justyna N.

Widoki w kwartale przechodzą moje najśmielsze oczekiwania. Od różnokolorowych okiennic, ozdobnych drzwi i dachów mieni mi się w oczach. Aż miło popatrzeć. Co za kontrast. Jakbym nagle znalazła się w zupełnie innym świecie. Warto było tu przyjść.

Historia z denaturatem i spirytusem w tle

Teraz czas na wycieczkę po uniwermagu (centrum handlowe). Powinniśmy kupić alkohol techniczny. M. przez wyjazdem sam zrobił kuchenkę, która waży zaledwie 90 gramów. Wlewa się do niej denaturat albo spirytus. Nie można przewozić tego przez granicę. Idziemy do pierwszego sklepu. – A co to jest denaturat? – pyta ekspedientka. – Spirytus? Nigdy nie słyszałam – dodaje po chwili. Nie wierzymy własnym uszom.

W kolejnych pięciu stoiskach sytuacja się powtarza. W końcu wchodzimy do sklepu, w których dwóch panów przyznaje, że chętnie też by kupiło denaturat albo spirytus, ale zostały wycofane ze sprzedaży w ramach prohibicji. Próbujemy jeszcze w aptece, bezskutecznie. Tylko jak teraz ugotować jedzenie na biwaku?

Legendarny lodołamacz

Irkuck zwiedzanie, elektrownia na rzece Angara

Irkuck zwiedzanie, elektrownia na rzece Angara, autor: Justyna N.

Irkuck zwiedzanie, lodołamacz Angara

Irkuck zwiedzanie, lodołamacz Angara, autor: Justyna N.

Na drugim końcu miasta znajduje się Angara, legendarny lodołamacz, który też chcemy zobaczyć. W XIX wieku, gdy trwała budowa Kolei Transsyberyjskiej, jednym z najtrudniejszych odcinków do położenia torów okazał się pas wzdłuż brzegów Bajkału. Aby nie blokować kursów do miast leżących na wschód od jeziora, postanowiono zorganizować przeprawę promową. I tak powstał lodołamacz Angara, który przewoził wagony z pasażerami o każdej porze roku. Dziś jednak lata świetności ma już dawno za sobą. Rdzewieje przycumowany do brzegów rzeki Angary.

Zostajemy alkoholikami i organizujemy przejazd do Wierszyny

W drodze powrotnej mijamy sklep spożywczy. M. chce nadal szukać denaturatu. Podchodzę do pani wykładającej towar na półki. Ta patrzy na mnie z niedowierzaniem. – Nie ma – odpowiada cicho. I głośno dodaje: – Grubo!

Mam dość, wszyscy myślą, że chcemy się upić tym denaturatem! M. prosi mnie o ostatnią wizytę w supermarkecie budowlanym. Tam też nie ma żadnego alkoholu technicznego. Nasza kuchenka okazuje się bezużyteczna. Jeśli będziemy spać pod namiotem, trzeba będzie rozpalać ognisko i na nim podgrzewać wodę.

Jeszcze nie wyjaśniło się, jak jutro dotrzemy do Wierszyny. Sprawdzamy jeszcze na kilku parkingach, sytuacja jest taka sama jak wczoraj. Dzwonię ostatecznie do kierowcy z Tichonowki i umawiam się z nim na przejazd. Rano mamy być na dworcu autobusowym.

Jutro zacznie się podróż w nieznane. Wiemy tylko, gdzie chcemy jechać. Reszta nie jest już zaplanowana. Wyprawa, o której marzyłam przez kilka ostatnich lat. Już nie mogę się doczekać.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

2 komentarzy do “Irkuck zwiedzanie – ciąg dalszy