Czy warto uczyć się rzadkich języków obcych?


3 dziewczynki na zajęciach z języka

Czy warto uczyć się rzadkich języków obcych, źródło: pixabay.com

Znajomość angielskiego dawno temu przestała być czymś wyjątkowym. Większość młodych ludzi potrafi powiedzieć w tym języku przynajmniej kilka zdań. Coraz częściej chcemy znać przynajmniej dwa języki. A co, jeśli wybieramy na przykład słowacki albo fiński? Czy warto uczyć się rzadkich języków obcych?

Co mówią nam o tym badania? Portal Bankier.pl podaje, że najwięcej Polaków powyżej 16. roku życia zna angielski, rosyjski i niemiecki. I podkreśla też, iż właśnie te języki oraz francuski i włoski są najbardziej potrzebne na rynku pracy. A magazyn Focus przytacza badania firmy Sedlak & Sedlak z 2016 roku. Zgodnie z nimi, dzięki znajomości języków obcych nasze wynagrodzenie może wzrosnąć od 1,5 do 4 procent. Pracodawcy często zwracają też uwagę na znajomość rzadkich języków.

Każdy nowy język to przepustka do innego świata i nowego sposobu myślenia. Im więcej ich znamy, tym lepiej. Moim zdaniem, znajomość rzadkich języków wręcz trzeba połączyć z nauką tych najbardziej popularnych. Niemiecki i czeski albo angielski i rosyjski. To pary, które otwierają wiele drzwi.

Gdy przygotowywałam się do tego wpisu, postanowiłam zapytać o opinię innych blogerów, którzy znają właśnie rzadkie języki. Oddaję im głos.

Czy warto uczyć się rzadkich języków obcych?

wodok z Litwy

Język litewski, pixabay.com

Agnieszka Smarzewska

tłumacz z języków łotewskiego i litewskiego, pisze o krajach bałtyckich w magazynie Przegląd Bałtycki, strona autorska: Smarzewska

Wszystko zależy od tego, jaki cel stawiamy sobie mając w planie naukę języka obcego. Jeśli komuś marzy się bycie nauczycielem lub lektorem, wybór rzadkiego języka obcego może się okazać pomysłem chybionym, gdyż często pojawia się problem ze znalezieniem uczniów i zebraniem grupy. Rzadki język – mało użytkowników i mało chętnych do nauki. Dobre strony znajomości egzotycznego języka dają się we znaki, gdy planujemy karierę tłumacza bądź specjalisty w firmie otwartej na współpracę z krajem, którego język wybraliśmy, np. w dziele wsparcia klienta. Tłumacz może liczyć na wyższe stawki niż przy językach popularnych, takich jak angielski czy niemiecki. Języki rzadkie i egzotyczne są wyceniane nawet dwa i trzy razy wyżej. Znajomość rzadkiego języka pozwala też wyróżnić się na rynku. Natomiast jeśli kusi nas kariera dziennikarska, mało znany język obcy poszerza horyzonty, pozwala znaleźć niszę i mnóstwo ciekawych tematów.

zachód słońca w Japonii

Język japoński, źródło: pixabay.com

Barbara Kocot-Ilka

autorka bloga Japonia Info

Warto uczyć się takich języków, które mogą się przydać. Albo takich, których nauka sprawia frajdę. Zasada ta dotyczy również języków rzadkich. Może nawet przede wszystkim ich, bo w ich przypadku może być trudniej spełnić kryterium przydatności.

Język jest bramą do innej kultury. Dlatego też wato go poznać, jeśli jakiś kraj pociąga nas zdecydowanie bardziej niż inne. Ułatwia nam również spojrzenie na świat oczami innych, bo język ojczysty kształtuje sposób, w jaki postrzegamy otoczenie.

Rzadki język może przydać się w pracy albo ułatwić planowanie kariery. Trzeba tylko pamiętać, że samo opanowanie takiego języka nie gwarantuje zalania zleceniami, bo… język jest rzadko spotykany.

I na koniec – nie zapominajmy o wartości społeczno-towarzyskiej. Jest o czym porozmawiać, to dobry temat na small talk i do przełamania lodów. A ponieważ rzadkie języki uważane są za trudne, podziw i zaciekawienie pojawiają się automatycznie.

widok na Budapeszt

Język węgierski, źródło: pixabay.com

Nika Vigo

autorka bloga Francuskie i inne notatki Niki

Na to pytanie odpowiedzieć mogę z własnego doświadczenia. Założywszy, że fiński i węgierski należą do rzadkich języków, warto ich się uczyć jedynie, gdy wiecie, że będziecie mieli z nimi styczność, czyli albo będziecie bywać w danym kraju, albo macie okazję spotykać i konwersować z osobami z owych krajów.

Przed wielu laty znałam i węgierski i fiński. Węgierski bardzo dobrze, fiński w stopniu komunikatywnym. Za każdym razem, gdy byłam w jednym z tych krajów, mieszkańcy otwierali się przede mną, gdy tylko zaczynałam mówić po ichniemu. Tak było nawet z chłodnymi z pozoru Finami.

Jednakże los zawiódł mnie w zupełnie inną część Europy i kontakty z oboma krajami stały się sporadyczne. Fiński znam biernie, na zasadzie, że domyślę się, o czym jest mowa, ale coś mnie blokuje, by mówić. Węgierskiego używam sporadycznie w pracy, ale czuję, że często brak mi słów, bo je zapomniałam, no i język zmienia się przecież z roku na rok. Niemniej jednak nie żałuję czasu poświęconego kiedyś na naukę obu tych języków.

widok na słowackie Tatry

Język słowacki, źródło: pixabay.com

Maria Kulis

tłumaczka i lektorka języka włoskiego, autorka bloga Powiedz Mnie

Warto uczyć się języków mających jakiś związek z naszym życiem codziennym – tak na pierwszym miejscu. Stąd właśnie wzięła się moja nauka słowackiego. Urodziłam się niedaleko granicy polsko-czesko-słowackiej, ale przez większość życia nie przyszło mi nigdy do głowy, żeby uczyć się któregoś z języków sąsiadów, bo w moim regionie wszyscy dogadywali się ze sobą za pomocą gwary. Dopiero z czasem, razem z moimi znajomymi z rodzinnej miejscowości zaczęliśmy zastanawiać się, dlaczego ludzie uczą się japońskiego albo hiszpańskiego, a nie czeskiego i słowackiego, skoro tak łatwiej i prościej spotkać nam Czechów i Słowaków? Chociażby idąc w góry na spacer.

Wybrałam słowacki ze względu na bardziej melodyjne niż czeski brzmienie i ze względu na słowackie góry, które uwielbiam. Wolę Bratysławę od Pragi i słowacką muzykę od czeskich filmów. Nauka nie jest aż tak łatwa, jak mi się wydawało, że będzie, ale jednocześnie na tyle prosta, że mogę ją traktować jak prawdziwą przyjemność.

Nie zastanawiałam się nad tym, jak jest widziany język słowacki w oczach pracodawców. Znam co najmniej kilku, którzy szukali osób mówiących po czesku lub po słowacku na polskim rynku pracy i nie znaleźli nikogo. W mojej własnej pracy (w biurze budowy) stałam kiedyś rano z tomem rozmówek słowackich, kiedy podszedł do mnie jeden z kierowników robót i uśmiechnięty powiedział, że to bardzo dobrze, że uczę się słowackiego, bo do nas niedługo przyjadą goście ze Słowacji i będzie mi ten słowacki potrzebny. Byłam mocno zaskoczona, ale jeszcze tego samego dnia napisałam do naszych Słowaków pierwszego maila. Po miesiącu nauki! Wystarczyło zdradzić, że się go uczę i okazja sama się pojawiła.

widok z Finlandii

Język fiński, źródło: pixabay.com

Monika Kociuba

autorka bloga Suomika

Język fiński jest podobno jednym z najtrudniejszych języków świata. Jest jednak bardzo fascynujący! Dlaczego warto się go uczyć?

Po pierwsze coraz więcej osób w Polsce uczy się fińskiego, ponieważ dużo firm fińskich otwiera swoje oddziały w naszym kraju. A zarobki osób na stanowisku z fińskim są bardzo konkurencyjne w porównaniu z takim samym stanowiskiem wymagającym tylko znajomość angielskiego!

Po drugie Finlandia (w tym muzyka fińska) jest bardzo interesująca, a znajomość języka pomaga się porozumieć w czasie zwiedzania i poznawania kultury tego kraju. Poza tym ucząc się rodzimego języka wchodzimy w pewien intymny związek z danym krajem. Finlandia z pewnością jest niezwykła. Z jednej strony jest to kraj wysokorozwinięty, z drugiej strony Finowie cenią sobie prostotę i kontakt z przyrodą.

Sam fiński może jest złożony, ale też dość logiczny. Często możemy znaleźć analogie do języka polskiego (nawet częściej niż do szwedzkiego czy angielskiego).

Fiński ma wiele rzeczy, które czynią naukę stosunkowo łatwą: tylko cztery czasy gramatyczne, brak rodzajników albo brak przedimków (takich jak a lub the w angielskim). Wymowa też nie jest najtrudniejsza, ponieważ większość liter jest tak samo wymawiana jak w polskim, a czytamy tak jak piszemy i jest stały akcent wyrazowy.

Trudnością w fińskim mogą okazać się natomiast przypadki albo wymiana spółgłoskowa w wyrazie (podobne rzeczy zresztą dzieją się w języku polskim). Niełatwa też może być wymowa samogłosek ä i ö, które nie występują w polskim oraz rozumienie języka mówionego, który w dużym stopniu różni się od wersji pisanej.

widok z Norwegii

Język norweski, źródło: pixabay.com

Anna Kurek

norwegolożka, lektor i tłumacz języka norweskiego, autorka bloga Norwegolożka

Czy warto uczyć się języka norweskiego? No pewnie, że tak! Dla Polaków to wciąż język egzotyczny, więc większość ludzi na informację o tym, że mówimy po norwesku reaguje zwykle podniesieniem brwi ze zdziwieniem, co zawsze bardzo mnie bawi. Zaraz po tym pojawia się pytanie po co w ogóle uczyć się takiego języka. Pierwsza odpowiedź jaka przychodzi mi do głowy to po to, żeby móc później ze zrozumieniem słuchać tego melodyjnego języka i czytać Jo Nesbø w oryginale A tak zupełnie na serio – znajomość języka norweskiego jest po prostu bardzo praktyczna. Ciągle jest to język niszowy, więc znalezienie pracy z norweskim jest stosunkowo łatwe (zwłaszcza w większych miastach) i są to z reguły ciekawe zajęcia. Boom na Skandynawię w Polsce nie słabnie, a to dodatkowo przyciąga do nas kolejne norweskie firmy. Poza tym znajomość choćby jednego języka skandynawskiego otwiera Wam drogę niemalże do całej Skandynawii! Po norwesku bez problemów dogadacie się w Danii i w Szwecji. Języki skandynawskie to przyszłość!

widok ze Szwecji

Język szewdzki, źródło: pixabay.com

Natalia Kołaczek

lektorka języka szwedzkiego i tłumaczka, autorka bloga Szwecjoblog

Sytuacja języka szwedzkiego jest dość nietypowa, ponieważ z jednej strony wciąż traktowany jest jako język rzadki i niszowy, a z drugiej strony, przyglądając się na przykład kursom prowadzonym przez szkoły językowe czy naborom na studia, okazuje się całkiem popularny. I nie do końca nawet egzotyczny, bo przecież dość blisko spokrewniony z angielskim i niemieckim.

Często podkreśla się, że znajomość rzadkich języków obcych może zwiększyć szansę na znalezienie zatrudnienia, bo konkurencja jest niewielka, a coraz więcej firm poszukuje pracowników znających rozmaite języki na różne stanowiska, z językami związanymi tylko pośrednio. Uważam, że takie dodatkowe umiejętności w ogóle dobrze wyglądają w CV, nawet jeśli ostatecznie nie będą wiązać się z pracą z danym językiem – języki niszowe często automatycznie są uznawane za trudne. Jeśli macie w planach wyjazdy za granicę lub kontakt z rodowitymi użytkownikami języków rzadkich, warto postawić na ich opanowanie – z doświadczenia wiem, że rozmówcy, którzy mają świadomość, jak niewiele osób posługuje się ich językiem ojczystym poza granicami ich kraju, potrafią to niesamowicie docenić.

Znajomość mniej popularnych języków jest też takim kluczem do innego świata: umożliwia czytanie książek, które nie są tłumaczone na polski, oglądanie filmów, które nie pojawiają się na ekranach polskich kin, inspiruje do próbowania kuchni, której często nie można posmakować w restauracjach w Polsce, a do tego odsłania życie codzienne ludzi, od których niejednego moglibyśmy się nauczyć. Co więcej, uczenie się języków niszowych, egzotycznych, potrafi zmienić nasze spojrzenie na popularne języki obce i nasz własny język. W moim przypadku fascynacja szwedzkim słowotwórstwem wpłynęła na to, jak uważnie przyglądam się polskim słowom i jak chętniej się nimi bawię.

Warto pamiętać również, że uczenie się języków rzadkich może być po prostu pasją, trochę odjechanym hobby, zdrową odskocznią od tych wszystkich powszednich rzeczy, która może przynieść ogromną satysfakcję.

A Ty co o tym wszystkim myślisz? Czy warto uczyć się rzadkich języków obcych? Podziel się opinią w komentarzu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CommentLuv badge