Anna Życka i język niemiecki 4


Anna Życka i język niemiecki, Ania w Emden

Anna Życka i język niemiecki, Ania w Emden

Moim dzisiejszym gościem w cyklu Miłośnicy języków obcych jest Anna Życka – nauczyciel i lektor języka niemieckiego. W swojej pracy na pierwszym miejscu zawsze stawia człowieka i jego potencjał.  To daje jej energię, a ma jej naprawdę wiele. Ania jest autorką bloga Żywot Belfra. Zajrzyjcie do niej koniecznie.

Jaki język znasz i jaka jest historia Twojej nauki?

No cóż… jestem germanistką i znam bardzo dobrze niemiecki. Nie może być inaczej. Przygodę językową zaczynałam z wieloma językami (angielski, hiszpański, rosyjski), ale sentyment i miłość poczułam do języka naszych zachodnich sąsiadów. I tak od mojej własnej szkoły podstawowej przygoda ta trwa do dziś. Początki były w szkole podstawowej – wtedy nie było wyboru. Albo uczyliśmy się niemieckiego … albo rosyjskiego. I basta. Koniec wyborów. Poszłam za ciosem i wybrałam liceum z niemieckim i …. rosyjskim ??. Kiedy w połowie liceum (a moje trwało cztery lata, bo to jeszcze ten stary system) zaczęłam zastanawiać się, co w przyszłości powinnam zrobić, zadecydowałam, że trzeba iść w języki, bo to przyszłość. Jak pomyślałam, tak zrobiłam i stałam się studentką germanistyki Uniwersytetu Łódzkiego. W międzyczasie pojawiły się epizody edukacyjne w Berlinie i w Hanowerze. Potem powrót do domu i obrona magisterki.

Co zadecydowało o tym, że postanowiłaś związać swoje życie z tym językiem?

O tym, zadecydował właściwie przypadek. Mając 10- 11 lat wychowywałam się jako jedynaczka w Łodzi i mieszkałam z moją cudowną babcią i mamą (także cudowną). Pewnego dnia do drzwi naszego mieszkania ktoś zadzwonił. Babcia otworzyła, a tam stało dwóch facetów. Jeden z nich gadał po niemiecku, a ten drugi (który był taksówkarzem) próbował dość nieudolnie tłumaczyć, co mówił nieznajomy Niemiec. Wyszło z tego, że Niemiec w czasie wojny mieszkał w tej kamienicy i był zaprzyjaźniony z kuzynem męża mojej babci. Łapiecie jeszcze? Brzmi dość abstrakcyjnie. Babcia zaprosiła obu panów do mieszkania, podała herbatę a ja miałam możliwość zaprezentować moje ledwo co nabyte umiejętności. Policzyłam do 10. Niemiec był przeszczęśliwy, dał mi pralinki Milki w prezencie i pojechał. Znajomość się jednak nie urwała i trwa do dziś. Dacie wiarę? Zafundował mi roczne studia w Hanowerze, co dało mi możliwość podszlifowania języka w jednym rejonie Niemiec, gdzie mówi się super czystym  niemieckim. Mogę śmiało powiedzieć, że dzięki Horstowi robię to, co robię ….

Anna Życka i język niemiecki, Ania w Muzeum Czekolady w Kolonii

Anna Życka i język niemiecki, Ania w Muzeum Czekolady w Kolonii

W jaki sposób język wpłynął na Twoje życie?

Jak język wpłynął na moje życie? Całkowicie. Gadam po niemiecku, pracuję z tym językiem – czyli łączę pasję z pracą. A dodatkowo staram się tą pasją zarażać tych, u których znajdę podatny grunt…. Jestem od niemieckiego uzależniona … teraz wymyślę niemieckie słowo, nie ma go pewnie w żadnym leksykonie – jestem deutschsüchtig.

Co, według Ciebie, daje znajomość języków obcych, jak można je wykorzystać?

Znajomość języków obcych jest gigantycznie ważna – zwłaszcza dziś. Nie chodzi o to, aby znać dziesięć języków. Chodzi o to, aby znać dwa … no może trzy, ale znać je.. to znaczy dla mnie w tych językach myśleć i czuć. Tak myślę, że czasami mniej znaczy więcej. Oczywiście mogę tu napisać rzeczy oczywiste – można znaleźć lepszą pracę, podróżować i takie tam tra ta ta… Ale tu chodzi raczej o to, żeby nie tylko pracować z językiem, ale o to, by czytać w oryginale, ćwiczyć pamięć, wysilać mózg. Nauka języków doskonale się nadaje do tego, aby jak najdłużej zachować sprawność umysłową. Ot cała tajemnica…

Co, Twoim zdaniem, jest kluczem do opanowania języka obcego?

Kluczem do opanowania języka jest praca nad sobą, systematyczność, wiara we własne możliwości i konsekwencja w działaniu (realizacja tego, co postanowiliśmy).


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CommentLuv badge

4 komentarzy do “Anna Życka i język niemiecki

    • Anka

      Znam wiele osób, które nie miały serca do tego języka… ale z czasem przekonały się. Nie jest łatwo, to fakt. Niemiecki jest trochę dla KAMIKADZE- wsiadasz do tego „samolotu” i nie masz wyboru. Lecisz dalej. Wiele osób nie lubi tego języka, bo mają braki u podstaw. A potem brną i brną i brną i efektów nie widać. To zniechęca. Ale jak podstawy są ok, to potem się wszystko układa w całość : takie LEGO-DEUTSCH. Ja uważam, ze warto próbować